Śpiewa-My

Gosia Czajka

Gosia uwielbia wszystkie piosenki The Beatles. Najbardziej Strawberry Fields Forever i All You Need Is Love. Zawsze też kochała głos Nata Kinga Cole’a i Whitney… niezależnie od piosenki. Śpiew to dla niej radość  i  wzruszenie. Pamięta Tatę, czytającego Bajki samograjki Jana Brzechwy na dobranoc i ad hoc wymyślającego melodie do piosenek z tych bajeczek: np. melodyjkę do piosenki Czerwony Kapturek (Nie Mruczek, nie Burek).  W pamięci został jej też pewien spacer z Mamą. Była piękna pogoda i Mama zaśpiewała piosenkę o słonku (Słoneczko późno dzisiaj wstało) i jeszcze piosenkę o lecie  i wakacjach (słynne Lato, lato, lato czeka), której sensu mała Gosia wtedy zupełnie nie rozumiała (co może wiedzieć przedszkolak o wakacjach?). W jej rodzinie był zwyczaj śpiewania kolęd – zawsze po świątecznej kolacji. A w czasie wspólnych podróży samochodem śpiewała z siostrami piosenki, które słyszały w radio. Próbowały śpiewać na głosy, ale Gosia do dziś nie wie, czy im się to udawało:). Dziś Małgosia śpiewa dla innych. Wygrała konkurs piosenki Fundacji Okularnicy: Pamiętamy o Osieckiej i Ogólnopolskie Spotkania Zamkowe Śpiewajmy poezję w Olsztynie. Brała udział w wielu koncertach i programach muzycznych. A w projekcie Śpiewaj mi mamo śpiewa piosenki: Niekołysanka; Pod borem sosna; Berek; Dwa koniki i Walczyk przy pianinie.

Kasia Konciak
Pierwsze skojarzenie ze słowem śpiew? Radość. Zapamiętana piosenka z dzieciństwa: kolęda „Jezus Malusieńki”. Mimo braku tradycji wspólnego rodzinnego śpiewania jako dziecko nieustannie śpiewała sama. Dzisiaj świadomie próbuje wprowadzić ten zwyczaj choćby przez wspólne śpiewanie kolęd. Najmilsze wspomnienia z dzieciństwa: obrazy Mamy, która śpiewała przy okazji codziennych czynności domowych, często wraz z włączonym radiem. Co pamięta dziś Kasia? Że Mama śpiewała piosenki Eleni. Ten słoneczny obraz – uśmiechnięta Mama, śpiewanie jako naturalna czynność, a przy okazji grecka radość, energia i słońce (czyli klimat piosenek Eleni) – pozostał do dziś w pamięci Kasi. Śpiew i muzyka są jej życiową pasją. Śpiewa jednocześnie dla siebie i już częściowo zawodowo. Kształci się wokalnie w Studiu Wokalistyki Estradowej Akademii Muzycznej w Katowicach. W projekcie Śpiewaj mi mamo wykonuje piosenki: Czarne oczka, Piosenkę o piesku i kotku, Raz-dwa-trzy, Wesoło-smutną piosenkę o porach roku i Zegar.

Ania Kierkosz
Ma w pamięci dwa obrazy z dzieciństwa. Pierwszy: zapach choinki, blask świec, dotyk ciepłych dłoni bliskich i…mieszające się z zapachem, blaskiem i dotykiem dźwięki wspólnie śpiewanych kolęd: najpierw Wśród nocnej ciszy, potem Lulaj-że Jezuniu. Zwyczajny muzyczny cud zjednoczenia. Drugi obraz, chyba wcześniejszy, to zalany słońcem pomorski sadek, pełen kwitnących jabłoni i wiśni, zieleń trawy pod stopami, a pośrodku sadku…ona sama obok ukochanej Babci. I piosenka o Kasieńce, co: wygnała wołki na bukowinę, wzięła ze sobą skrzypce jedyne. Babcia pochodziła z Wołynia i znała mnóstwo melodyjnych piosenek: wesołych i rzewnych. Śpiewanie dla Ani to radość, ciepło i…bliskość. Wspólne bycie z drugim człowiekiem. Od wielu lat wie jedno: piosenka to jej miłość. Gra na fortepianie, czasami uczy grać i śpiewać innych, ale dziś zajmuje się…mówieniem o muzyce. Wymyślaniem i promocją projektów z muzyką w roli głównej. Między innymi w ramach Fundacji Muzyka jest dla wszystkich. Od zawsze pisze teksty piosenek. Właśnie napisała teksty do projektu Śpiewaj mi mamo. Ulubiona piosenka? Teraz A jeśli…Agnieszki Osieckiej i Seweryna Krajewskiego.

Piotrek Łabanow
Nie ma swojej ulubionej piosenki, bo… jest ich zbyt wiele. Chociażby te Kabaretu Starszych Panów czy Agnieszki Osieckiej. Uważa, że śpiewanie własnym dzieciom jest wyrazem miłości i zaangażowania. Daje im poczucie bliskości i bezpieczeństwa. Dziecko nigdy nie zapomni śpiewu Mamy i Taty. Piosenka z dzieciństwa to Na Wojtusia z popielnika…Dziadek śpiewał mu ją na dobranoc. Śpiewanie kojarzy mu się ze…śmiechem i luzem. Wujek rozśmieszał go, śpiewając zabawną piosenkę o krasnoludkach: Już do drogi są gotowe krasnoludki odrzutowe. Przy tym grał na gitarze. Piotrek śmiał się do rozpuku, chociaż – jak twierdzi – zupełnie nie rozumiał, dlaczego. Jeśli będzie miał dziecko, to na pewno będzie mu śpiewał. Z wykształcenia jest muzykiem i prawnikiem i cały czas jest blisko muzyki. Gra na gitarze (wciąż i od wielu lat) i ogarnia prawnie (i sprawnie), organizacyjnie i finansowo naszą Fundację. Czyli jest…jednym ze „sprawców” tego projektu.

Monika Sadowska
Gdy Mama Moniki była z nią w ciąży, to śpiewała w 100-osobowym chórze. Mama twierdzi, że dzięki temu Monika ma talent do śpiewania. Monika na myśl o śpiewaniu czuje dreszczyk emocji, ekscytację i radość. W dzieciństwie śpiewała jej Babcia, zazwyczaj do snu, głaszcząc po głowie. Najczęściej kołysanki, ale też inne stare piosenki, np. Płynie Wisła płynie… W jej rodzinie nie tylko Babcia śpiewała, ale i Mama, która miała muzyczne wykształcenie. I Wujek, który był baptystą. Rodzinnie śpiewali kolędy, ale też baptystyczne piosenki religijne, przy akompaniamencie Wujka. Wujek grał na pianinie, które było w domu Moniki od zawsze. Monika lubiła te piosenki Wujka, bo były o wiele bardziej radosne niż te, śpiewane w kościele katolickim. Sama zaczęła śpiewać już w dzieciństwie. Razem z przyjaciółką z podstawówki założyły nawet zespół. Nagrywały teledyski, przebierając się jak gwiazdy, tańcząc i śpiewając przed kamerą. Czarne jagódki i Stała pod śniegiem panna zielona –  to ulubione piosenki z dzieciństwa, tego przedszkolnego. Jako 5-letnia dziewczynka śpiewała też Kolorowy wiatr Edyty Górniak z  bajki Pocahontas. Ulubiona piosenka z ulubionej bajki, śpiewana przez ulubioną piosenkarkę. I ulubiony teledysk w dodatku. Dziś Monika uczy się śpiewać w Studio Wokalnym im. Jerzego Wasowskiego przy Ośrodku Kultury Ochoty w Warszawie. W naszym projekcie zaśpiewała piosenkę Smutny walczyk.

Iza Puk
Iza jako dziecko śpiewała zawsze i wszędzie. Przed lustrem, do skakanki. Nawet zasypiając śpiewała sobie dla siebie i wtedy Rodzice ją uciszali, że…za głośno. Na myśl o śpiewaniu czuje…radość! Ale również nostalgię i smutek. Iza wie, że śpiewanie stanowi dla niej swego rodzaju terapię, ucieczkę od codzienności. Śpiewały jej Mama i obie Babcie. Babcie śpiewały różne przyśpiewki z czasów przedwojennych oraz wojennych, z filmów z tamtego okresu. Iza bardzo je lubiła. Mama śpiewała trochę nowocześniej: piosenki które akurat były popularne….Mama, Babcie i Mała Iza na ogół śpiewały przy wykonywaniu różnych codziennych czynności. No i oczywiście przed snem. No i oczywiście podczas świąt Bożego Narodzenia. Mała Iza najbardziej lubiła piosenki ABBY.  Szczególnie jedną – Fernando. Uwielbiała udawać, że jest „tą blondynką”. Wydawała jej się bardzo piękna –  zarówno blondynka (Agnetha Fältskog), jak i piosenka… Taka trochę smutna w zwrotce, a potem w refrenie wesoła. Dziś Iza kieruje znanym i cenionym Studiem Wokalnym im. Jerzego Wasowskiego przy Ośrodku Kultury Ochoty. Komponuje piosenki. Wkrótce wyda własną płytę.  W projekcie Śpiewaj mi mamo śpiewa piosenki: Mama śpiewa, Kołysanka dla Istotki i Zaśnij.

Ola Resztik
Jej Babcia śpiewała z nią w trolejbusie. Poza tym Ola od dzieciństwa bardzo lubiła śpiewać. Ulubiona piosenka z dzieciństwa: Zima, zima, zima, pada, pada śnieg. Do dziś ją nuci, gdy jest jej zimno. W czasach szkoły podstawowej i średniej śpiewała bardzo dużo piosenek. Szczególnie lubiła te z musicali: Metro, Notre Dame de Paris oraz z filmów Disneya – Król Lew i Pocahontas. Śpiewała piosenki Czerwonych Gitar, Maryli Rodowicz, The Beatles, Nirvany, Led Zeppelin i The Doors. A potem zaczęła śpiewać…arie. Bo dziś Ola jest śpiewaczką operową, laureatką wielu konkursów wokalnych i stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. A od stycznia 2011 roku –  solistką Warszawskiej Opery Kameralnej. W tym renomowanym teatrze wciela się między innymi w takie role, jak mozartowska Królowa Nocy, Blonda czy Bastienne. Operowo czy zwyczajnie – na myśl o śpiewaniu Ola czuje radość i…nieopisaną fizyczną przyjemność z wydobywania dźwięków. No i oczywiście tremę. Ale tylko przed wyjściem na scenę. Śpiewa też na koncertach Smykofonii. I nie tylko śpiewa – bo również je współorganizuje.

Ada Kortas
Mama śpiewała jej dosłownie przez cały czas. Śpiewała zawsze to samo (improwizowała do słów własnych „śpij córeczko moja mała, śpij moja maleńka”), kołysząc, tuląc i głaszcząc małą Adę. Sytuacja idealna dla rozwoju muzykalności dziecka. Jedyny mankament? Mama śpiewała atonalnie (hmmm…po prostu fałszowała). Rodzina żartowała więc zawsze, że Ada „muzykalność odziedziczyła po psie z Wdziękowa”. Legendarny pies, zamieszkujący wieś, z której pochodziła rodzina Ady, codziennie o 12.00 w południe stawał pod oknami domów i na dźwięk hejnału z Wieży Mariackiej (płynącego z radioodbiorników), zaczynał wyć. Wył czysto i w najlepszym guście, dlatego też powstaje prawdopodobieństwo, że Ada jemu właśnie zawdzięcza ukończenie wszystkich możliwych szkół muzycznych, również tej wyższej (gitara, fortepian, rytmika, dyrygentura, itd.).  Wiele pięknych piosenek poznała i śpiewała jeszcze w przedszkolu. Pierwsze ulubione to: Już znów zakwitły jabłonie (do dziś nie zna autorów: nie może jej znaleźć w żadnym śpiewniku) i Była sobie kózka Jerzego Wasowskiego (muzyczna połowa Kabaretu Starszych Panów). Ada twierdzi, że Pan Jerzy był jednym z najlepszych kompozytorów piosenek dla dzieci w Polsce (tak, tak). Dziś Ada jest najlepszą prowadząca koncerty dla dzieci w Polsce (naszym zdaniem). Muzykalność (legendarna), wyobraźnia, ciepło, energia, kreatywność, elastyczność, niezwykła umiejętność łączenia ze sobą wielu pozornie niespójnych tematów i oczywiście…świetny kontakt z dziećmi: to jest właśnie Ada na scenie.  Ada prowadzi wiele koncertów w ramach Smykofonii. W tym koncerty Śpiewaj mi mamo. A śpiewanie kojarzy się  jej przede wszystkim z radością.